Sezon Grzybowy 2014 – uważamy za otwarty i satysfakcjonujący

W ten weekend odwiedziła Nas mama Piotrka, która chciała zobaczyć jak sobie mieszkamy i co kryje się w tutejszych lasach. Jest koniec sierpnia i powoli zaczyna się sezon na przepyszne grzyby. Mając na uwadze zeszłoroczny sezon, mamy nadzieję że ten będzie również zaskakujący i bardzo bogaty w różnorodne grzyby. W związku z tym już wcześniej sprawdziliśmy jak wygląda sytuacja w lesie. W zeszły tydzień odwiedziła Nas moja rodzinka, która również chciała poznać nasze lasy. Plony nie były zbyt łaskawe, ale co nie co udało się uzbierać w sam raz na obiad lub śniadanie. Tym razem było inaczej. W czwartek przyjechaliśmy z Wrocławia razem z teściową i mieliśmy w planach trochę wędrówek górskich. Wcześniej jeździliśmy do lasów pod Wrocławiem, a tam jak wiadomo teren bardzo płaski, brak pagórków a tym bardziej górskich terenów. W Opolnicy dookoła są szczyty górskie kończące się urwiskami lub …… Mama Piotrka słyszała od Nas wcześniej, że tereny są dosyć strome i czasami ciężkie do przejścia, ale świat należy do odważnych i z ochotą przyjechała.
Pierwszy dzień udało się pojechać tam gdzie las leżał na bardzo płaskim terenie. Wcześnie uzbieraliśmy tam dużo opieńków, które smażyliśmy na patelnie i częstowaliśmy wszystkich domowników w gospodarstwie. Tym razem zagłębiliśmy się bardziej i odkryliśmy na prawdę ciekawe tereny nawet sprzyjające dla teściowej. Idąc drogą wzdłuż lasu napotkaliśmy rodzinkę grzybów z gatunku Kań, było ich z 4 ale zostawiliśmy z myślą że wracając je zabierzemy ze sobą. Wchodząc do lasu napotkaliśmy mnóstwo krzaków z jeżynami, wielkie czarne słodkie owoce. Kiedy tak się schylaliśmy po każdy owoc, pod spodem zaczęliśmy dostrzegać grzybki. Były to podgrzybki, młodziutkie i zdrowe. Zatem zaczęła się zabawa w chowanego, były to małe skupiska rodzin. 2014-09-05 12-29-31Jedna po drugiej, później pojawiły się zajączki i tak na przemian. Oczywiście im bardziej wchodziliśmy w głąb lasu, tym teren się zmieniał i robiły się zbocza, niewielkiej wysokości pagórki. Teren nabierał kontrastu i momentami było stromo, jak dla teściowej za stromo. Piotr trzymał momentami mamę za rękę i prowadził aby nie zaliczyć jakiegoś niekontrolowanego upadku. Tego dnia byliśmy 2 godzinki w lesie ale nadrobiliśmy w kolejnym.
W sobotę poszliśmy do naszych pobliskich lasów, tak po prostu z buta. Chcieliśmy pokazać gdzie to chodzimy i jakie widoki podziwiamy. Sama droga była dość długa i podpórkę ale teściowa dała sobie radę. Kolej na las na bardzo wysokich górach, chodziliśmy zboczem niestety nie było za wiele grzybów. Zatem zmieniliśmy teren i poszliśmy w kolejny las. Po drodze spotkaliśmy kilka osób które też przemierzały te tereny w poszukiwaniu grzybów. Udało nam się trochę uzbierać, znaleźliśmy kilka prawdziwków, dość ogromnych rozmiarów oraz szereg podgrzybków i zajączków. W domu było z czego jedzonko zrobić.  Ale to nie był jeszcze czas na większe zbiory do suszenia, marynowania czy mrożenia. Pogoda u Nas jest kwietniowa, trochę pada deszczyk i wieczorami jest dość zimno a czasem tak grzeje słońce, że w podkoszulku się chodzi, wtedy wieczory są duszne po takim dniu. To może sprzyjać tutejszym grzybom więc zapowiada się pracowity sezon grzybowy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *