Z Konwentu Wiedzy Alternatywnej na Sopot, Hel i ECO Osadę Raj

KWA_2Po Konwencie Wiedzy Alternatywnej planowaliśmy jeszcze odwiedzić Sopot, no i przejechać się na Hel, więc padła kwestia noclegu, ale długo nad nią się nie rozwodziliśmy gdyż były ciekawsze tematy, a my czuliśmy, że jedziemy na zupełnym flow… bo wszystko samo do Nas przychodziło. Bardzo szybko.

I w tej kwestii wszechświat się Nami zaopiekował. Podeszłam do Patrycji, która przez większość czasu rozmawiała z pewnym Krzysztofem. Była szczęśliwa, radosna i w ogóle zadowolona ze spotkania. Dowiedziałam się, że Krzysztof jest z Sopotu i zaprosił Nas na herbatkę do siebie. Wtedy poczułam aby zapytać się go:

Ja – czy masz dom?
K – tak
Ja – czy jest on duży?
K- tak, ma 24 pokoje
Ja – zaniemówiłam… i zrobiłam śmieszną minę (gdyż odpowiedział zaskakująco)
K – prowadzę hotel w Sopocie nad morzem
Ja – czy znajdzie się dla Nas miejsce? (z uroczą miną Shreka zapytałam)
K – hm… (rozmyślał)
K – tak, mam miejsce na poddaszu
Ja – hura, mamy miejsce w hotelu nad morzem!

Realizacja tego marzenia potrwała może 2 godziny, ale ten czas przyspiesza. Zatem pojechaliśmy razem z Krzysztofem do Sopotu, oprowadził Nas trochę, byliśmy na plaży. Spacerek był uroczy gdyż wszędzie były wielkie łabędzie, które nie bały się człowieka i bardzo chętnie do niego podchodziły szukając kromki chleba lub coś innego do przegryzienia. Potem udaliśmy się w kierunku słynnego Sopockiego Molo. Pogoda nam dopisała, było słonecznie i całkiem kolorowo, niebo w fioletach, różach i błękitach. Doszliśmy na sam koniec mola, a tam pogoda zaczęła się bardzo szybko zmieniać. Nadchodziła burza i śnieg, więc szybkim krokiem kierowaliśmy się na ląd. Bardzo szybko krajobraz się zmienił, nagle nie było widać plaż, zrobiło się ciemno i mocno wiało.IMG_20150208_164457

Kiedy dotarliśmy na ląd, postanowiliśmy coś zjeść, więc Krzysztof zaprowadził Nas do restauracji, gdzie mogliśmy wreszcie coś zjeść, bo byliśmy w końcu na samym śniadaniu i dużej dawce pozytywnej energii, jednak bateria się kończyła. Zaczął padać śnieg, dość dziwny bo wyglądał jak styropian, takie malutkie kulki, które w ogóle się nie topiły. Po jedzonku Patrycja z Krzysztofem i Tomkiem, udali się na herbatkę do Hotelu, a ja z Piotrkiem i Romkiem, pozwiedzać trochę Sopot.

Piotr chciał jeszcze posmakować tutejszej rybki, więc Krzysiek pokazał mu bardzo smaczną restaurację Sopocka Rybka. Udaliśmy się tam i było cudownie. Każdy z Nas zamówił inną rybkę, z ziemniaczkami albo grzankami czosnkowymi i smacznym zestawem surówek. Było tego bardzo dużo i wszystko niesamowicie smaczne. A Pani za ladą fantastyczna, szczera, miła i bardzo pomocna. Konkretne porady, konkretne informacje, byliśmy w szoku że tak fajną relację można stworzyć w ciągu paru minut.

Pogoda się uspokoiła i nawet zrobiło się trochę cieplej. Wszystkie ulice i budynki były oświetlone, tworząc fajny klimacik. Zobaczyliśmy krzywy dom, który jest atrakcją Sopocką, pospacerowaliśmy różnymi uliczkami. IMG_20150208_190406W pewnej chwili myślałam, że odchodzimy znacząca od hotelu, ale jak się okazało trafiliśmy prosto do celu. Tam na Nas czekała ciepła, imbirowa herbatka z ciasteczkami i ciekawe rozmowy do północy.

Krzysztof miał dla Nas niespodziankę. Zamiast poddasza, ugościł nas w jednym ze swoich hotelowych pokoi i zaprosił na śniadanie. Zrozumiałam, że najpierw chciał Nas poznać i zobaczyć kim jesteśmy, zanim całkowicie się otworzy. IMG_20150209_112142Rozmowy były interesujące, poruszaliśmy wszystkie możliwe tematy, wiele rzeczy nas łączyło i tutaj było największe pole do popisu dla każdego. Każdy z Nas doświadczył tego samego w innej postaci. Zrobiło się późno, więc wszyscy udali się do swoich łóżek.

Drugi dzionek przywitał Nas ogromnym słoneczkiem, śpiewającymi mewami i szumem fal z pobliskiej plaży. Dziś w planach był wyjazd na Hel i do ECO Osaday Raj. Zabawne wydało się to, gdyż właśnie spaliśmy w hotelu o nazwie Eden, czyli Raj.  A później mieliśmy udać się na Hel (podobne do angielskiego Hell czyli piekło) a następnie znowu do Raju 🙂

Na śniadanku cała ekipa się znów połączyła, więc przeszliśmy się jeszcze raz na spacer po plaży i na molo. Było jeszcze piękniej niż wczorajszego dnia. Patrycja postanowiła zostać i dalej się tym delektować, a my wyruszyliśmy na Hel.

Piękne widoki, wszędzie morze i kutry rybackie. Dojechaliśmy do samej plaży Helskiej. Piękna, jasna piaszczysta plaża i rozgrzewające promienie słoneczne. Było czysto, wszędzie leżały muszelki i błyszczące kamienie. Spacerowaliśmy sobie tak podziwiając, lekko wzdychając z otaczającego nas piękna. Byliśmy tam do zachodu słońca, przepiękne kolory i niesamowite chwile ujęty w tym naszym zabawnym życiu.

Zaskakujące jest to, że po zachodzie nagle szybko robiło się ciemno, więc udaliśmy się do Sopotu po Patrycję. Pożegnaliśmy Krzyśka i ruszyliśmy do ECO Osady Raj. ecoosadarajDojechaliśmy tam na 22:00, ale Mirosław i Basia nie mieli nic przeciwko temu, ugościli Nas z radością. Mirosław pokazał nam swój projekt kopuły, którą budował na zewnątrz. Mieliśmy okazję zobaczyć zrobioną górną czaszę kopuły geodezyjnej. Wykonana była z mocno sprasowanego styropianu, odpowiednio wyciętego i ze sobą sklejonego.  To nie jest typowy styropian, jest on sprowadzany z Niemiec, u Nas go nie można dostać. Produkt ekologiczny, odporny na wilgoć, ogień i fizyczne uszkodzenia. Dobry izolator ciepła, nie trzeba go zimą grzać gdyż utrzymuje stała ciepłą temperaturę w środku.

Basia i Mirosław planują stworzenie takiego osiedla kopułowego. Jest to dla Nas bliski projekt gdyż na celu ma te same założenia.  Elementem spójnym nie tylko będzie architektura, ale także zdolności artystyczna człowieka. Do tej pory pojawiają się tutaj sami muzycy, artyści np. gry na gongach i misach tybetańskich, gitarze itp. Zainteresowani są Polacy jak i zagraniczni goście. Więcej informacji można znaleźć na ich stronie. Myśmy mieli okazję bliższego poznania. Przedstawiliśmy im naszą prezentację oraz plany stworzenia Okrągłego Miasteczka. Nie mogliśmy dłużej u nich gościć, gdyż późno już było, a do Opolnicy jeszcze mieliśmy kilka set kilometrów drogi. Podziękowaliśmy za gościnę i ruszyliśmy do domu.

Przygód podczas podróży było jeszcze więcej, ale te najciekawsze chcieliśmy Wam przedstawić. Warto zaufać sobie i podążać za sercem, wtedy zaczynamy żyć pełną parą.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *