Spotkanie z Nado Meye, z niemieckiej ekowioski Sieben Linden

Sieben-Linden-2-Community-circle-960x635Będąc we Wrocławiu, otrzymałem od Pawła informację, że będziemy mieli gościa w Opolnicy, a będzie to osoba z niemieckiej ekoosady Sieben Linden (Siedem Lip). I ot, pojawił się dylemat, bo chciałem też odwiedzić Dwie Lampy, które w ten sam dzień organizowały swoje wydarzenie “Przebudzeni”. Jednak chęć poznania w jaki sposób organizowane są ekoosady z za Odry była większa, a i przy okazji miałem z Piotrkiem i Kamilą sprawy związane z COHOTO do omówienia, więc była okazja się spotkać. Tak więc, wpakowałem się w pociąg do Barda. Z Barda szedłem już na piechotę, gdzie wyprzedził mnie jakiś samochód i się zatrzymał. Pomyślałem, że chyba o drogę ktoś będzie pytał, jednak ku memu zaskoczeniu okazali się to Marek z Beatą (poznaliśmy ich na Stacji Wolimierz, a Kamila z Piotrkiem byli u nich w odwiedzinach), którzy też przyjechali na spotkanie. Oczywiście zabrałem się z nimi.

Nasz gość, Nado Meye, była już na miejscu.  Przyjechała wraz z dwójką sympatycznych dzieci, na zaproszenie Pawła. Nado zaprezentowała nam Sieben Linden na naszym wspólnym spotkaniu, na które przybyli także goście z okolicy. Jako, że Nado nie mówi w języku polskim, Paweł pełnił rolę tłumacza.

Na początek Nado przedstawiła się nam. Mieszka w Sieben Linden od pięciu lat, gdzie zajmuje się księgowością w jednej z firm, jakie funkcjonują w ramach ekoosady. Dokładnie jest to firma wysyłkowa, transportująca ich towary na zewnątrz, po całych Niemczech.

Mottem przewodnim, które przyświecało od samego początku tworzenia Sieben Linden, jest:

“Nigdy nie zmienisz stanu rzeczy poprzez zwalczanie istniejącej rzeczywistości. Aby coś zmienić zbuduj lepszy model, który sprawi, że istniejący będzie przestarzały.”

R. Buckminster Fuller

Cała idea powstała w 1989 roku, w 1997 ustalono ziemie i gospodarstwo. Obecnie mieszka tam 100 dorosłych osób oraz 40 dzieci. Dodatkowo przebywają tam różni goście, wolontariusze, praktykanci, młodzież. Docelowo ma mieszkać tam 300 osób.

Powierzchnia ekoosady to około 81 hektara z czego 46,5 ha stanowi las, 7 ha ogród, 19 ha rolnictwo, 9 ha zabudowania. Cały ten teren, prawnie jest ich własnością.

Ideą jest tworzenie zrównoważonego rozwoju/bytu/stanu, zamkniętych, biologicznych obiegów. Przykłady i inspiracje brane są bezpośrednio od natury.

66% zapotrzebowania na energię pochodzi tam ze źródeł odnawialnych, głównie z fotowoltaiki, resztę zapotrzebowania, zwłaszcza zimą, zakupują z sieci krajowej. Wszystkie budynki ogrzewane są energią słoneczną lub drewnem z ich lasów. Woda ogrzewana jest poprzez kolektory słoneczne. Zakładają, że jedna osoba może zajmować maksymalnie 30 m2, aby oszczędzać też powierzchnię. Używa się tam toalet kompostujących. Oszczędności na zużyciu wody wynoszą 50% w porównaniu do przeciętnego gospodarstwa domowego w Niemczech. Średnio mają 70% samowystarczalności w warzywa i zioła.

W pracach ogrodniczych i leśnych, preferują użycie koni, gdzie pewna kobieta o imieniu Silke potrafi się z nimi niesamowicie sprawnie komunikować, bez potrzeby używania lejców.

Do budowy domów wykorzystywane są materiały, jak drewno i słoma, pochodzące z ich terenów. Znajduje się tam 7 domów słomo-glinianych oraz inne, mniejsze słomo-gliniane budowle. To na ich terenach, w 2001 roku, powstał pierwszy w Niemczech dom zbudowany w tej technologii. Do budowy tego domu nie używano prądu, wszystko wykonano pracą ręczną oraz nie kupowano do budowy nowych materiałów tylko wszystko pochodzi z upcyclingu. Dzięki temu, w porównaniu do konwencjonalnego domu, zużycie materiałów wyniosło tylko 3%!

Inny dom, był tam do niedawna największym słomo-glinianym domem w całej Europie. Jest to dom mieszkalny, wspólnotowy, z prywatnymi pokojami, gdzie na każdym piętrze jest wspólna kuchnia.

Mają też tam dom pasywny, również słomo-gliniany, z kolektorami i dużymi oknami od południa, który zużywa 1/10 energii tego co dom konwencjonalny.

Innym domem, jest tak zwany dom ciszy, powstały przy pomocy bieżących datków pieniężnych z zewnątrz. Nikt tam nie mieszka, bowiem pełni on funkcję uniwersalnego “kościoła”, gdzie każdy może tam przebywać aby się wyciszyć, pomedytować czy pomodlić się, wg własnych preferencji.

Są tam też bardzo małe, szesnastometrowe domeczki tylko do mieszkania dla singli. Są tak małe, że toaleta jest na zewnątrz, czy w budynkach wspólnotowych.

Jest też i kopuła, która pełni jedynie rolę łazienki oraz toalety. Również zbudowano ją w technologi słomy i gliny. Dlatego dla osłony przed warunkami atmosferycznymi, dobudowano nad nią drewniany dach.

Jeżeli chodzi o model podejmowania decyzji, jest tam mały zarząd, w grupie około 15 osób. Spotyka się on raz w tygodniu. Natomiast raz w miesiącu odbywają się spotkania wszystkich mieszkańców. Decyzje podejmowane są demokratycznie, siłą 2/3 głosów. Praktykują kilka ciekawych modeli komunikacji grupowej:

  • way of council, gdzie rozmówcy siedzą w kręgu, przekazując sobie patyk, oznaczający osobę upoważnioną do mówienia. Dyskusje trwają tak długo aż tematy się wyczerpią.
  • dragon dreaming – jest to metoda robienia projektów, gdzie zaczyna się od marzenia, potem się to przekłada na projekt, który się realizuje aby na koniec świętować.
  • feedback, gdzie wychodzi się na środek, gdzie każdy może się wypowiedzieć, co mu leży na sercu, gdzie on się widzi, w jakiej jest sytuacji.
  • są jeszcze kręgi kobiet i kręgi mężczyzn. Czyli rozmowy tylko w towarzystwie damskim oraz tylko męskim.
  • komunikacja bez przemocy.

Do konfliktów starają się podchodzi otwarcie, biorąc odpowiedzialność za swoją część, bez zrzucania winy na innych.

Mają też zorganizowane 5 grup, które zarządzają następującymi tematami:
1. budownictwo,
2. społeczność,
3. żywność,
4. seminaria,
5. zagospodarowanie terenu.

Grupy te regularnie się spotykają omawiając tematy w obrębie swojej dziedziny. Poza tym odbywają się też wspólne spotkania tych wszystkich grup na raz.

Jeżeli chodzi o wychowywanie dzieci, mają tam leśne przedszkole, gdzie najmłodsi zawsze przebywają na łonie natury. Niestety dla starszych dzieci, nie udało im się jak do tej pory stworzyć własnej szkoły, dlatego mają wybór tylko między szkołą prywatną a państwową. Odległość do najbliższej prywatnej szkoły to 25 km. Poza szkołą dzieci tam mają mnóstwo miejsca na zabawę, jak i mogą pomagać w różnych pracach.

Jeżeli na świat przychodzi nowy członek ekoosady to wszyscy świętują, przychodząc pod dom takiej rodziny, śpiewają piosenki. Sadzone jest nowe drzewo.

Oczywiście rozkwita tama sztuka i kultura: teatr, tańce, grupy artystyczne. Jeżeli chodzi o pracę, ludzie tam pracują w grupach, jak i też mają własne, jednoosobowe zajęcia.

Organizują różne seminaria, parają się różnymi zajęciami rzemieślniczymi, ogrodowymi, kuchennymi, dla ludzi przyjeżdżających na seminaria, gdzie przyrządzane są wegańskie potrawy z ekologicznych upraw. Mają też przetwórstwo owoców i warzyw na własne potrzeby, które sprzedają we własnym sklepiku, gdzie produkty mają dwie ceny. Jedna, normalna dla ludzi z zewnątrz, druga cena hurtowa dla osób z ekoosady, które płacą składki na sklep w wysokości 18 € na miesiąc.

Mają też prace biurowe, gdzie prowadzi się księgowość, jest biuro informacyjne,  organizowanie seminariów, prace przy wydawnictwie EuroTopics. Poza tym są pomniejsze firmy/zawody jak jubiler, grafik, ilustrator, doradca zakładania wspólnot, sprzedaż wysyłkowa dzikich upraw i ziół, naturalne uzdrawianie, wytwarzanie organicznej żywności w warunkach domowych, tłoczenie soków. Prowadzą też działalność propagującą na zewnątrz ich ekoosadę i wszystko co robią.

Jeżeli chodzi o finanse, każdy jest tutaj odpowiedzialny za siebie, czyli mają też własne prace zarobkowe. Jeżeli praca zarobkowa związana jest z pracami w ekoosadzie, jak np.: sprzedaż warzyw na zewnątrz, to zarabiają tylko ci co przy tym pracowali. Poza tym, każdy jest członkiem stowarzyszenia i współwłaścicielem ziemi i infrastruktury.

Mają wspólną kasę, ale to się tyczy tylko jedzenia z własnej produkcji oraz środków czystości. Płaci się składkę 8 € na dzień, co daje dostęp do ekoosadowego spichlerza.

Raz w miesiącu, nieodpłatnie, organizują dzień informacyjny dla ludzi z zewnątrz, którzy są zainteresowani tym miejscem, aby tam zamieszkać. Jest to nazywane “dzień z kawą”, organizowany w stylu wycieczki z przewodnikiem.

Mają też firmę, która zajmuje się organizowaniem seminariów, m.in. o budownictwie, ekologii, parmakulturze, komunikacji bez przemocy. Organizują też seminaria czterotygodniowe o tym jak zakładać ekoosadę. Takie seminarium kosztuje 4000 € za jedną osobę. Są otwarci na wywiady z telewizją, radiem, prasą, przyjeżdżają nawet naukowcy, którzy badają ich styl życia i relacje jakie tworzą.
8 tygodni w roku mają wolne od gości, cieszą się ciszą, nikogo wtedy nie przyjmują.

Jeżeli chodzi o kwestie żywieniowe to preferują dietę wegańską, surową, robią też własne przetwory.


Pytania …

  • Jak duża jest rotacja ludzi, czy często odchodzą i przychodzą nowi?
    Ciężko jest odpowiedzieć na takie pytanie, ale dowiedzieliśmy się, że jest 5 osób, które są w Sieben Linden od samego początku.
  • Jakie trzeba spełnić warunki aby móc u nich zamieszkać?
    Trzeba przejść kursy, które organizują, jeden dwutygodniowy, drugi tygodniowy o tym jak się żyje we wspólnocie. Każdy się przedstawia we wspólnocie. Trzeba sprawdzić jakie są warunki mieszkaniowe, ile osób można przyjąć. Później jest roczny okres próbny dla nowych osób. Po roku osoba sama musi zadeklarować dalsza chęć mieszkania, a pozostali głosują, siłą 2/3 głosów, czy chcą na stałe przyjąć daną osobę. Do tej pory zdarzyło się, że tylko jednej osoby nie przyjęli.
  • Czy ktoś został wydalony?
    Nie, jako, że wyrzucenie kogoś to nie jest rozwiązanie, starają się pomóc i rozwiązać problem.
  • Czy mają specjalne osoby, grupy, które się zajmują, czy specjalizują się w rozwiązywaniu problemów międzyludzkich?
    Tak, są tam, po prostu mediatorzy. Każda nowa osoba jest dla nich, nowym wyzwaniem z czego czerpią naukę na przyszłość.
  • Jakie są koszta mieszkania tam?
    Co do kosztów trzeba wpłacić jednorazowo 12000 € na całą infrastrukturę, która tam jest. A drugie 12tyś. jak chce się tam mieszkać w którymś z domów. I jest się wtedy współudziałowcem gruntów albo budynków.
    Przy odchodzeniu, otrzymywany jest zwrot tych pieniędzy. Oczywiście trzeba też opłacać miesięczny czynsz za mieszkanie, w przypadku Nado jest to, np. 330€ za 60m2. Za media 120€.
  • Jak mają zorganizowaną księgowość, czy jest skomputeryzowana?
    Jeszcze prowadzą księgi papierowe. Każdy dział ma osobną księgowość, gdzie rozliczają się między sobą.
  • Czy jest dużo konfliktów międzyludzkich?
    Tak, jest sporo, jest dużo ludzi żyjących blisko siebie, są przypadki, że sąsiedzi ze sobą nie rozmawiają i póki co nie ma możliwości, żeby się to zmieniło.
  • Czy mając doświadczenie w budownictwie z gliny i słomy, świadczą usługi takiego budownictwa na zewnątrz?
    Tak, świadczą, jednak na polskie warunki jest to dosyć drogie.
  • Czy słyszeli o ruchu Zeitgeist?
    Nie 🙂
  • Czy jest w Sieben Linden ktoś na kształt ministra finansów, który ustala wspólny budżet, inwestycje i plany na kolejny rok?
    Jest podgrupa ludzi, którzy zajmują się takim planowaniem. Później przedstawiają swoje ustalenia pozostałym członkom społeczności do akceptacji.
  • Czy otrzymują wsparcie finansowe od instytucji państwowych, czy z Unii Europejskiej, czy może unikają?
    Jeżeli są tylko możliwości to tak, korzystają z takich dofinansowań. Mają dopłaty do domów, jako że są one energooszczędne. Mają od tego ludzi, którzy zajmują się pozyskiwaniem takich funduszy.
  • Z czego wynika model budowania domów wielorodzinnych?
    Z chęci budowania wspólnoty i bliskości z ludźmi.
  • Czy udostępniają na zewnątrz swoją wiedzę, projekty, itp. na zasadach open source?
    Nie. Wiedza jest udostępniana tylko na zasadzie, odpłatnych seminariów. Wynika to z tego, że są zadłużeni jako stowarzyszenie, gdzie zaciągają duże kredyty na inwestycje, w bankach alternatywnych jak i od osób prywatnych. Sami mieszkańcy także bywają zadłużeni, chociażby dlatego, aby mieć czym zapłacić owe 12 tyś. wpisowego, przy wprowadzaniu się do ekowioski.

Podsumowując nasze odczucia. Widać, że mają bardzo dobrą organizację, coś czego czasami brakuje w polskim ekoosadnictwie. Jednak nie należy zapominać, że już mają sporo doświadczenia, działając od 17 lat. W Polsce wszelkie takie przedsięwzięcia są w tym porównaniu bardzo młode. No i to w końcu Niemcy 🙂 Tworzą świetne wspólnotowe środowisko, wspólne przestrzenie bez podziałów,  gdzie każdy może odnaleźć swoje miejsce.
Poraża nas natomiast, zadłużanie się w bankach, czyli jednak uzależnianie się od finansów, gdzie traktują to jako coś normalnego, “bo wszyscy tak robią”. To doprowadza do braku spontanicznej otwartości, dzielenia się z innymi, udostępnia wiedzy i zasobów dla wszystkich. Za to mamy pobieranie opłat, nakręcanie się na zbieranie pieniędzy. Tutaj brakuje budowania tego nowego modelu, tak aby ten stary, stał się przestarzały.

Dziękujemy Nado za przybycie oraz ciekawą prezentację z mnóstwem informacji 🙂

Jeden komentarz do “Spotkanie z Nado Meye, z niemieckiej ekowioski Sieben Linden”

  1. Dzieki tej obszernej i szczegółowej relacji mogę sobie wyobrazić jak było i wiem to, co zapewne umknęłoby mi na zywo. dzieku Romek! Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.